IJEN KRATER – trekking na wschód słońca i najcięższa praca świata | DOJAZD + WSKAZÓWKI

Krater Ijen to wyjątkowe miejsce nie tylko w Indonezji, ale i na świecie. Po pierwsze jest to krater zalany największym na świecie kwaśnym jeziorem wulkanicznym o średnicy 1 kilometra. Ze zbocz wulkanu podziwiać można przepiękną turkusową wodę, której pH wynosi mniej niż 0,4. Po drugie Ijen jest jednym z niewielu miejsc na świecie, gdzie można być świadkiem zjawiska „blue fire” – niebieskich płomieni, czyli gazu siarkowego o bardzo wysokiej temperaturze (do 600°C), który w kontakcie z powietrzem zapala się. Zjawisko to występuje na świecie bardzo rzadko. Oprócz Ijen, blue fire zaobserwować można jeszcze na Islandii, Kampczatce czy Alasce.

Jak na większość wulkanów w Indonezji, i tutaj poleca się wspinaczkę w nocy, tak aby o wschodzie słońca być już na szczycie. Na nas, Kawah Ijen zrobił ogromne wrażenie. Nie tylko sam wulkan ale i ludzie, których tam widzieliśmy pozostaną w naszej pamięci na długo.

Dlaczego Kawah Ijen jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej wyjątkowych miejsc w Indonezji? Przekonacie się o tym już poniżej.

JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD NA WULKAN IJEN?

ILE TO KOSZTUJE?

PLUSY I MINUSY WYJAZDU NA WŁASNĄ RĘKĘ

Mimo, że jesteśmy zwolennikami podróżowania na własną rękę i trzymania się jak najdalej od zorganizowanych wycieczek, w tym przypadku było to niemożliwe. Kawah Ijen położony jest na wschodnim krańcu Jawy, bardzo blisko Bali. Najbliższym miastem w pobliżu wulkanu jest Banyuwangi. Chcąc więc wybrać się do krateru na własną rękę, trzeba bybyło organizować transport, płacić samodzielnie za wejście na teren parku oraz samodzielnie się wspinać.

Podróżnicy bez przewodnika nie mogą też wejść do krateru, co właściwie jest zakazane dla wszystkich, ale lokalni przewodnicy z grupami wchodzą do środka, co stanowi jedno z najciekawszych przeżyć.

Dlatego, w tym przypadku polecam wyjazd na Ijen w grupie z lokalnym przewodnikiem. Biura, które zajmują się takimi wycieczkami mogą być relatywnie drogie, dlatego najlepiej dogadać się z właścicielem hostelu / hotelu, w którym się nocuje. Rezerwując hostel na booking-u zwracałam uwagę na komentarze świadczące o tym, że właściciel jest w stanie zorganizować wyjazd w przystępnej cenie. Jakieś 2 tygodnie przez planowanym przyjazdem do Banyuwangi, skontaktowałam się z hostelem i zarezerwowałam 2 miejsca.

KOSZTA : Cena wyjazdu to 300.000 IDR (80 zł) – transport, lokalny przewodnik, przekąski, woda, latarki i maski przeciwgazowe są w cenie.

SKĄD WYBRAĆ SIĘ NA IJEN?

JAK DOSTAĆ SIĘ DO BANYUWANGI? DLACZEGO LEPIEJ WYBRAĆ POCIĄG NIŻ AUTOBUS?

Nasza podróż po Jawie rozpoczęła się w Jakarcie, następnie przejechaliśmy do Yogyakarty, Malang, Bromo i tak dojechaliśmy do Banyuwangi, w którym zatrzymaliśmy się ze względu na bliskość do Kawah Ijen oraz możliwość przepłynięcia na Bali z tamtejszego portu.

Po wspinaczce na Bromo noc przed wspinaczką na Ijen, wróciliśmy małym żółtym autobusem z wioski Cemoro Lawang do Probolinggo. Stamtąd natomiast kupiliśmy bilety na autobus (60.000 IDR / 15 zł), którym dojechaliśmy do Banyuwangi. Wybraliśmy autobus bo chcieliśmy zaoszczędzić. Mimo, że pociąg był dwa razy droższy polecam jednak tą opcję. Autobus nie jechał główną drogą. Kierowca zatrzymywał się co kilka minut na przystanku, na którym do autobusu wchodził zespół muzyczny (2 lub 3 osoby grające na instrumentach i śpiewające lokalne utwory) oraz kilku sprzedawców z przekąskami! Byliśmy w szoku! O ile za pierwszym razem była to dla nas atrakcja, o tyle powtórka z takiej rozrywki na każdym przystanku to już była lekka przesada.

Nie warto też sprawdzać liczby kilometrów i samemu szacować ile powinien trwać przejazd. Z Probolinggo do Banyuwangi jest niecałe 200 km, ale droga zajęła nam 7 godzin, mimo że kierowca obiecywał nam 4 czy maksymalnie 5. Jeśli więc nie jesteście fanami jeżdżenia po dziurach w autobusie pełnym grajków przez pół dnia, polecam trochę dołożyć ale zdecydować się na pociąg.

TREKKING NA KAWAH IJEN

DLACZEGO WARTO ZARWAĆ NOCKĘ I WSPINAĆ SIĘ NA IJEN NAD RANEM?

Kiedy już „wytelepani” i wymęczeni dojechaliśmy do Banyuwangi, korzystając z aplikacji GRAB (indonezyjski Uber) zamówiliśmy taksówkę, która podwiozła nas do hostelu, za króty zapłaciliśmy 15 zł za pokój dwuosobowy. Było już po 7 wieczorem. Nasz wyjazd na Ijen miał zacząć się o 1 w nocy a w międzyczasie jeszcze chcieliśmy się wyspać… W świetnej knajpce przy hostelu Palm Sugar Cafe (super ceny i przepyszne jedzenie!) zjedliśmy kolację i po 9 próbowaliśmy zasnąć chociaż na 3 godziny.

O 00:45 zadzwonił budzik. Ubraliśmy się na cebulkę, bo wiedzieliśmy się w nocy w trakcie trekingu będzie chłodno. T-shirt, bluza i kurta od deszczu + komfortowe spodnie + wygodne buty to must-have na indonezyjskie wulkany! Do tego zabraliśmy ze sobą energetyczne przekąski, butelki wody, mokre chusteczki i aparat.

O 1 w nocy wyruszyliśmy w stronę Kawah Ijen. Droga z Banyuwangi okazała się być wyboista i momentami ciężko przejezdna. Po godzinie dotarliśmy do głównego wejścia na teren parku. Poznaliśmy naszego lokalnego przewodnika, dostaliśmy latarki oraz maski przeciwgazowe i ok. 3 w nocy całą grupą składającą się z ok. 15 osób wyruszyliśmy w stronę krateru.

W totalnych ciemnościach szliśmy przez godzinę. Droga nie była trudna, ciągle lekko pod górkę. Lekkie zmęczenie wynagradzało nam niebo – piękne i rozgwieżdżone. W trakcie trekkingu lokalni Indonezyjczycy proponowali podwózkę na górę na czymś podobnym do taczki… O ile rozumiem, że osoba mająca problemy z chodzeniem czy kłopoty zdrowotne mogłaby skorzystać z takiej pomocy, o tyle widok nastolatka zapatrzonego w telefon, wciąganego na górę przez dwie osoby, wywołuje mój totalny sprzeciw. Z drugiej strony tego typu usługi są źródłem dochodu dla mężczyzn, którzy niekiedy muszą utrzymywać całą swoją rodzinę. Ahh cieżko chyba mieć konkretny pogląd w tej kwestii…

NAJCIĘŻSZY ZAWÓD ŚWIATA, CZYLI WYDOBYWANIE SIARKI Z WNĘTRZA KRATERU IJEN

Ale wracając do trekingu… po półtoragodzinnej wspinaczce doszliśmy do miejsca, gdzie wyraźnie napisane było, że schodzenie do wnętrza krateru jest zabronione. Nasz lokalny przewodnik powiedział nam jednak, że teraz jest czas na założenie masek przeciwgazowych. Mimo maski czuć było nieprzyjemny zapach siarki, coś podobnego do zapachu zgniłych jaj… Zejście w dół było trudne. Nadal było ciemno, a my jeden za drugim schodziliśmy wąskimi tunelami wydrążonymi między skałami. Kamienie pod nogami chybotały się w każdą stronę a do tego, musieliśmy jeszcze uważać na górników, którzy z koszami siarki na plecach szli do góry aby donieść siarkę do wioski.

Na samym dole mogliśmy w końcu zaobserwować to, z czego słynie Ijen – z eksploatacji siarki. Z otworów na zboczach wypływa siarka o bardzo wysokiej czystości i zastyga w świeżym powietrzu. Górnicy wyłamują płaty skondensowanej siarki i napełniają ją swoje kosze. Do dwóch koszy połączonych kijem wchodzi ok. 80 kg siarki.

Jak wygląda dzień górnika w Ijen? Najpierw musi on pokonać taką samą trasę jak my – z wioski do krateru. Następnie wejść do środka, załadować siarkę do koszy i wrócić tą samą trasą. Droga powrotna z wnętrza krateru jest okropnie niebezpieczna.

Górnicy w japonkach i bez żadnych zabezpieczeń wchodzą do wnętrza krateru. Za 80 kg siarki zniesionej do wioski górnik dostaje ok. 20 zł. W ciągu jednego dnia pracy idzie więc do krateru dwukrotnie. Większość górników to osoby starsze.

Nasz przewodnik był jednak młodym 30-letnim mężczyzną, który za dnia pracuje jako górnik, a w nocy oprowadza przyjezdnych po kraterze. Angielskiego nauczył się właśnie od turystów. Musi utrzymać swoją rodzinę – rodziców, żonę i syna. Marzy mu się aby syn poszedł na studia. Dlatego ciężko pracuje aby nazbierać wystarczających oszczędności. Opowiada nam różne historie i przybliża sytuację górników.

Ze względu na słabe zarobki, górnicy nie kupują sobie nawet wózków, którymi mogliby sobie pomóc w trakcie drogi z wioski do krawędzi krateru. Wózek jest za drogi, dlatego całą drogę niosą 80 kg siarki na swoich ramionach. Pytamy się naszego przewodnika, czy nie chciałby robić czegoś innego w życiu. Mówi, nam że marzy mu się pojechać na Bromo czy Bali. Nigdy nie był, mimo że to tak blisko. Chciałby pracować inaczej ale nie ma wykształcenia. Fizycznie opłaca mu się pracować w kopani. Pytamy go czy toksyny, które codziennie wdycha nie wpłyną negatywnie na jego zdrowie. Odpowiada, że jego ojciec po 50 latach pracy nadal ma się dobrze, więc tym się nie martwi. Rozmawiając z nim czuję, że jest dobrym człowiekiem. To, co mówi jest prawdą, straszną ale prawdą.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o pracy gówników w Kawah Ijen polecam film „Śmierć człowieka pracy”, który opisuje nie tylko ten indonezyjski przypadek pracy w tak ciężkich warunkach.

PASTELOWY WSCHÓD SŁOŃCA NA WULKANIE IJEN

Około godziny 4 wyszliśmy z krateru i spacerowaliśmy dookoła jego krawędzi. Słońce zaczęło wschodzić i oświetlać białe skały. W końcu mogliśmy zobaczyć jak to największe kwaśne jezioro wygląda na prawdę. Ponoć woda o pH 0,4 potrafi leczyć rany, jeśli zamoczy się w niej skórę tylko na kilka sekund. Po 20 minutach, zacznie jednak rozpuszczać i skórę i kości.

Widoki są piękne. To dla tych właśnie widoków, warto zarwać nockę i wspinać się w totalnej ciemności. Warto też zrobić to, żeby móc obserwować pracę górników i poznać ich historię oraz realia, w których żyją. Warto stać na szczycie wulkanu i zajadać martabak na śniadanie (idonezyjski speciał, coś dla ludzi kochających słodkie!). Warto mieć lokalnego przewodnika, który opowie i podzieli się swoją perspektywą – zupełnie inną niż nasza. Warto kolekcjonować takie doświadczenia i zbierać w głowie informacje od innych a w wyobraźni trzymać obrazy, które zapamiętane pozwolą nam przenieść się w to miejsce, kiedy tylko będziemy chcieli znów tam uciec…

Reklamy

Opublikował/a

optymistyczna studentka j. chińskiego i biznesu międzynarodowego. marzycielka. wieczna podróżniczka. kochająca fotografię, dobre jedzenie, piękne miasta, wciągające książki, ciekawych ludzi, magiczne chwile. nielubiąca się nudzić, wdzięczna, pozytywnie nastawiona do świata.

Jedna myśl w temacie “IJEN KRATER – trekking na wschód słońca i najcięższa praca świata | DOJAZD + WSKAZÓWKI

  1. Hej, bardzo przydatny post! Za 3 tygodnie będę w Indonezji i planuję zobaczyć Bromo i Ijen. Jeśli będzie choć w połowie tak ładnie jak na zdjęciach, będę przeszczęśliwa! 🙂 Jak nazywał się hostel, w którym spaliście przy Ijen? Czy z Banyuwangi jechaliście na Bali? Czy łatwo się jest stamtąd „wydostać”? 🙂 Pozdrowienia, Malwina

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s