ASIA,  CAMBODIA

Koh Rong – Jak wypocząć na rajskiej wyspie w Kambodży?

Koh Rong czy Koh Rong Sanloem? To pytanie zadaje sobie chyba każdy, kto ma w planach wypoczynek w Kambodży. Do opisu obu wysp śmiało możemy użyć określenia “rajskie”. Przed wyjazdem też zastanawiałam się gdzie się wybrać. Czytałam, że obie wyspy są dzikie, porośnięte zieloną dżunglą, bez drożne, idealne na wypoczynek po 3 tygodniowym aktywnym podróżowaniu. Zdecydowaliśmy się na Koh Rong, bo znalazłam tam bardzo fajne bungalowy w dobrej cenie i do tego na nie najbardziej popularnej plaży. Po pobycie na Filipinach, nie sądziłam że coś mnie jeszcze zaskoczy, ale szczerze przyznam, że Koh Rong to przepiękna wyspa, która śmiało może konkurować z tajskimi czy filipińskimi miejscówkami. 

 

NA SAM POCZĄTEK – JAK DOSTALIŚMY SIĘ NA WYSPĘ?

Na Koh Rong dotarliśmy z powrtu Sihanoukville – miejscowości położonej przy samej lini brzegowej. Do Sihanoukville z kolei dojechaliśmy z Siem Reap (tam kupiliśmy bilet autobusowy   do Sihanoukville połączony z biletem na łódkę na Koh Rong i zapłaciliśmy za niego ok. 22$). W Sihanoukville aktualnie działa strefa ekonomiczna i całe miasto pochłonięte jest przez chińskie przedsiębiorstwa, bary i hotele dla Chińczyków. Po 30 minutach na speed boat’cie dotarliśmy do naszej rajskiej wyspy. Łódka dociera tylko na główną plażę Koh Toch, przy której znajduje się mnóstwo tanich hosteli, głośnych barów i clubów, dlatego tego miejsca nie polecam. Nie sposób tam odpocząć. Nasz hotel  Reef of the Beach był oddalony od tego miejsca 2 km, co oznaczało, że czekał nas 45 minutowy spacer po plaży (gdyby nie 16 kg plecaki na plecach, byłabym wniebowzięta haha). Zatoka Long Set Beach, w której znajdowały się nasze bungalowy była przepiękna. Długa linia brzegowa, szeroka plaża i hotele rozstawione w dużych odległościach od siebie. Cicho, spokojnie i relaksująco. 

BUNGALOW LIFE

Na wyspie macie do dyspozycji wszystkie możliwe formy zakwaterowania. Można zapłacić 3$ za łóżko w pokoju wieloosobowym, można wynająć pokój za 7$ a można też zamieszkać w cudownym bungalow’ie i czuć się jak w bajce. Z racji tego, że przez 3 tygodnie podróżowaliśmy bardzo ekonomicznie, od samego początku zaplanowaliśmy, że na wyspie pozwolimy sobie na coś więcej. Mieszkanie w bungalow’ie było niezwykłe. Nie był on całkiem „zabudowany”. Między ścianami a dachem była metrowa przerwa, przez co nawet w środku było słychać szum fal, świergot ptaków a nawet dźwięki skrzeczących gekonów, które często odwiedzały nas też w środku. Gekony są nie groźne, nie trzeba się ich bać. My na noc zakładaliśmy jedynie swoją siatkę antykomarową na łóżko i spaliśmy z 40-centymetrowymi gekonami pełzającymi po naszych ścianach. Rano budziły nas wydając bardzo dziwne dźwięki! 

Na Koh Rong pierwszy raz doświadczyliśmy spania z gekonami w drewnianym bungalowie przy samej plaży. Warto było tyle się pomęczyć aby na koniec móc dostąpić takich “luksusów”!

SUNRISE MAGIC

Nie wiem czy więcej tu ulubieńców wschodów czy zachodów słońca? Patrząc na plażę o godzinie 6:30 / 7 rano, na której czasem można dostrzec jedynie pojedynczych spacerujących lub biegających ludzi, wychodzę z założenia, że generalnie preferowane są zachody słońca. Ja jestem rannym ptaszkiem od kiedy pamiętam, dlatego z wielką chęcią budziłam się każdego dnia i przechodziłam 15 metrów do plaży, aby zobaczyć horyzont, zza którego pojawiała się piękna złota kula. Zachody słońca są bardziej różowe, ale ja uwielbiam tą jasność która bije od wschodzącego słońca. Kolor wody zlewa się z kolorem nieba, a do tego wszystko ma złotawy odcień. 

Na Koh Rong warto obudzić się wcześniej i wykorzystać pustą plażę. Spacer, jogging, yoga, medytacja czy po prostu podziwianie tego, co dookoła i czerpanie z tego siły. Rano, kiedy jeszcze wszyscy śpią, energia jest doskonała! Dlatego właśnie lubię poranki. Dobrze rozpoczęty dzień, zawsze przynosi mi wiele dobrego później.

BEACH & CHILL

Koh Rong to wyspa, na której na prawdę da się odpocząć. Można leżeć na hamaku, jeść przepyszne azjatyckie dania i pić soki owocowe do znudzenia. Kwestia tego, po jakim czasie takie życie komu się znudzi? Nam wystarczyło 5 dni aby nacieszyć się wyspą i w pełni się zrelaksować. No bo ile w końcu można odpoczywać? 

Przed każdym resortem, polem namiotowym czy bungalowami znajduje się zawsze restauracja prowadzona przez właścicieli. Każdego dnia można więc wylegiwać się gdzie indziej, ponieważ przed każdą rozwieszone są hamaki i postawione mega wygodne i duże sun beds.

Jedzenie na Koh Rong nie jest kmerskie, ale po prostu azjatyckie. Trochę tajskich potraw, trochę europejskich, trochę lokalnych, wszystko dobrze przyprawione i na prawdę pyszne! W ciągu naszego pobytu w Laosie i Kambodży pobiliśmy też chyba rekord wypitej kawy mrożonej! Tego smaku nie da się odtworzyć nigdzie indziej, dlatego “iced coffee” stanowiła dodatek do każdego dania. Naprzemiennie z avocado i mango shake! 

Każdy bar czy restauracja ma na prawdę super klimat. Z głośników wydobywa się muzyka relaksacyjna, wieczorami przechodząca w znane kawałki muzyczne. Kelnerzy czasem zapominają o zamówieniu, ale nikt się tym nie przejmuje. Na plaży czas leci wolniej. 10 minut w tą czy w tą nic nie zmieni. 


HIKING & ISLAND EXPLORING

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie zafundowali sobie jakiegoś wysiłku w ciągu czasu przeznaczonego teoretycznie na odpoczynek. Dowiedziałam się, że po drugiej stronie wyspy jest piękna plaża. Piękna! To mało powiedziane. Przed wyjazdem znalazłam ją w każdym z rankingów najpiękniejszych plaż w Azji. Jak wcześniej pisałam – na wyspie nie ma żadnych dróg, nie ma ruchu samochodów. Na plażę Long Beach można dopłynąć łódką z lokalnym khmerem albo przejść przez wyspę. Z racji tego, że byliśmy już przy końcu naszego wyjazdu, nasz budżet słono się skurczył. Do tego nie mieliśmy żadnego wysiłku od 3 dni. Postanowiliśmy więc przeprawić się przez dżunglę. 

Jak to zrobić? Trzeba dostać się do miasteczka przy molo, z którego odpływają łódki i iść w górę jedyną drogą, która prowadzi właśnie do góry. Po 15 minutach wędrówki między wybudowanymi na stromych zboczach małymi lokalnymi domkami dotarliśmy do polnej drogi. Ścieżka nie wyglądała na uczęszczaną. Przez ponad 30 minut dzielnie wędrowaliśmy w samotności, mając nadzieję że chociaż idziemy w dobrą stronę. Było gorąco i wilgotno, ale nie narzekaliśmy. Zaczęliśmy narzekać kiedy okazało się, że musimy schodzić między drzewami po ogromnych, ruszających się skałach. Nie było nam do śmiechu. Nie spodziewaliśmy się takich warunków na trasie, także jakbyście mieli się tam wybrać pamiętajcie o dobrych butach. My byliśmy w klapkach i cóż mogę powiedzieć, nie była to zbyt dobra decyzja. W końcu dotarliśmy do miejsca, z którego między drzewami zaczęła prześwitywać juz tafla wody. Taaak udało się! 

Doszliśmy do plaży, która jak na występującą na wielu rankingach, wyglądała na niezbyt popularną. Tym oto sposobem, trafiliśmy na 7-kilometrową pustą plażę z krystalicznie czystą, lazurową wodą. Cudownie było wskoczyć do takiej oceanu i nie mieć nikogo dookoła siebie. Nie fajne było natomiast to, że kiedy zrobiliśmy się głodni musieliśmy iść ok. 3 km aby znaleźć jakiekolwiek miejsce z jedzeniem. Do tego kiedy właściciel zobaczył, że ktoś pojawił się w jego barze, był tak zdumiony że przygotowanie 2 posiłków zajęło mu ponad godzinę, co na warunki azjatyckie to rekordowo długo.

Czy warto wybrać się na Long Beach? Plusem jest to, że jest pusto, dziko i pięknie. Wzdłuż plaży dostrzegliśmy eleganckie bungalowy, ale ludzi ani widu ani słychu. Dosyć dziwne, bo luty w Kambodży to szczyt sezonu. Minusem jest problem ze znalezieniem jedzenia, ale hamaków jest kilka także to najważniejsze. 

W trakcie zachodu słońca na tą plażę przypływa dużo łódek z miasteczka po drugiej stronie. Można się z nimi zabrać z powrotem ok. 6 wieczorem. My wybraliśmy jednak spacer. Tym razem nie przez dżunglę, ale dookoła całego półwyspu. Prowadziła tamtędy szutrowa dróżka, która leciała bardzo naokoło, ale nie było innego wyjścia. Szczęśliwie, po 2 godzinach spaceru pod księżycem i gwiazdami dotarliśmy do naszego bungalowu. Po taaaakim wysiłku przyszedł czas na zimne piwko i dobry makaron. 

SNORKLING

Kolejna kwestia, dzięki której Kambodża śmiało może rywalizować z Filipinami! Rafy koralowe! Jeśli chcecie zobaczyć trochę podwodnego świata, polecam wybrać się na snorkling. My za 7$ skorzystaliśmy z tej opcji w naszym hotelu. Łódka wypłynęła dosyć daleko od lądu, aż za wyspę Koh Rong Sanloem. Mieliśmy 2 przystanki, podczas których przez godzinę mogliśmy nurkować. Koralowców było dosyć sporo, niestety mało różnorodne. Spotkaliśmy jednak wiele dużych ławic kolorowych rybek. Jeśli chcecie nurkować głębinowo (my tym razem odpuściliśmy), to w miasteczku jest centrum nurkowe PADI. Bez patentu jeden wyjazd na nurkowanie kosztuje ok. 80$, natomiast z patentem 40$. 

WHAT ELSE?

Tak to już jest, że ciężko znaleźć na świecie na prawdę dzikie miejsce, w którym człowiek mało jeszcze ingerował. Jak gdzieś jest pięknie, to pojawiają się tam ludzie. A jak ludzie to i pieniądze. Koh Rong oprócz rajskiej plaży, tysięcy palm i setek hamaków, ma też bary, także jeżeli szukacie takich klimatów, też je znajdziecie (zwłaszcza na Police Beach, która słynie z dzikich imprez kilka razy w tygodniu).

Na Koh Rong można też popłynąć na inne plaże (Coconut Beach, Lonely beach) albo wybrać się na jednodniową wycieczkę na drugą wyspę – Koh Rong Sanloem. 

Oprócz tego najlepszymi aktywnościami na wyspie są po prostu spacery, odpoczynek i smakowanie pysznego, azjatyckiego jedzenia. Kto by tego nie chciał? : ) 

CENY NA KOH RONG

Ceny na wyspie a na lądzie znacząco się różnią. Jest conajmniej 2 razy drożej. Różne restauracje mają jednak różne ceny, a jedzenie smakuje wszędzie podobnie także warto się rozejrzeć i znaleźć odpowiednie miejsce. My codziennie jedliśmy 1 posiłek za ok. 3$. 

azjatycki posiłek 2 – 6$

zachodni posiłek 6 – 8$

woda – 1$

śniadanie (omlety, musli, owoce etc.) – 3 – 5$ 

fruit shake – 1.5 – 3$

kawa mrożona – 1.5 – 3$

łódka do Long Beach – 10$ 

snorkling – 7$

wyjazd na “glowing plankton” – 5$

 

Różowe zachody słońca, plaże porożnięte palmami, biały jak mąka piasek, świetny klimat, piękne krajobrazy, tysiące sposobów na wypoczynek. Koh Rong ma to wszystko, dlatego jeśli szukacie miejsca do relaksu po aktywnym zwiedzaniu Kambodży, dobrze trafiliście! 

komentarze 3

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: