Co robić w Vang Vieng w Laosie? PLAN + KOSZTA

Małe miasteczko, położone przy rzece, między wysokimi górami, które stanowią wyśmienite szlaki do wspinaczki i podziwiania krajobrazów Laosu ze szczytów.  Kolorowi turyści, przemierzających Azję z plecakami. Niesamowicie dobre jedzenie, najlepszy street food, jakiego do tej pory miałam okazję spróbować. 

Hamaki rozwieszone w każdym możliwym miejscu, zwłaszcza przy rzece lub błękitnych lagunach. Zieleń roślin, czerwień zachodów słońca, błękit nieba w południe. Swoboda, luz i wolność. Takie jest Vang Vieng, miasteczko mające zaledwie 25.000 mieszkańców położone w północnym Laosie na drodze z Luang Prabang do stolicy Vientiane. 

Jak dla mnie, najlepsza baza w Laosie. Vang Vieng oferuje niesamowicie wiele aktywności. Tu nie sposób się nudzić. Ale można i odpocząć i się dobrze zrelaksować. Jestem pewna, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

 

CO ROBIĆ W VANG VIENG? 

PODZIWIAJ Z GÓRY CZYLI HIKING

Vang Vieng stało się popularnym stopem dla turystów podróżujących po Laosie między innymi dzięki pięknym krasowo-wapiennym krajobrazom, które można podziwiać wspinając się na punkty widokowe dostępne dookoła miasteczka. Koniecznie zdecydujcie się na wspinaczkę na Pha Ngern i Nam Xay Viewpoint.

Wspinaczka na oba punkty zajęła nam ok. 45 minut. Decydując się na hiking, ubierzcie koniecznie wygodne buty z mocną podeszwą. Szlak nie jest łatwy. Pełen wystających, ostrych kamieni i dygocących się skałek, w pewnych miejscach trzeba było nawet użyć sznura aby „wciągnąć” się na górę! Na szczycie Nam Xay View Point, na skałach zamontowany jest old-schoolowy motor. Nie uwierzycie mi ile osób nabrało się, że zdobyliśmy ten szczyt właśnie tym motorem! 😀

 

Oczywiście, w przypadku wspinaczki, warto wstać wcześniej (podobnie było z wodospadami Kuang Xi). Kto rano wstaje, ten może w spokoju wspinać się po pustym szlaku a na górze delektować się widokiem w ciszy. Nam udało się wejść na górę koło 10 rano i to był idealny czas! Kiedy schodziliśmy w dół, mijaliśmy mnóstwo ludzi… Takie miejsca mają to do siebie, że im mniej osób tym lepiej, dlatego polecam obudzić się jak najwcześniej i cieszyć się wyjątkowością krajobrazu kiedy dookoła nie jest jeszcze zbyt tłoczono.

Wejściówka na punkt widokowy – 10.000 KIP / 4.50 zł. 

 

TROCHĘ AKTYWNIEJ – CYCLING / MOTORBIKING

Najlepszy sposób na poruszanie się po Vang Vieng i okolicy? Rower lub skuter! My skorzystaliśmy z dwóch opcji i na krótsze dystanse wybraliśmy rower, natomiast kiedy chcieliśmy wyjechać nieco dalej, wypożyczyliśmy skuter. Generalnie, większość dróg ma całkiem dobrą (jak na azjatyckie warunki), utwierdzoną nawierzchnię. Na tych piaskowych odcinkach, cierpieliśmy, kiedy wyprzedzały nas duże, czarne quady zostawiając za sobą chmurę piachu i kurzu, w której musieliśmy jechać. Będąc w Laosie, przyzwyczailiśmy się do tego, że przez większą część dnia byliśmy, jakby to ładnie określić, „zakurzeni”. Nie byliśmy jedyni, nikt się tym nie przejmował, dlatego potraktowaliśmy to jako egzotyczny i nieodłączny element naszej podróży. 

Wypożyczenie roweru na cały dzień- 30.000 KIP / 14 zł.
Wypożyczenie skuterka na cały dzień – 40.000 – 80.0000 KIP / 18 – 36 zł. + paliwo (tańsze w Laosie niż w Polsce).
Wypożyczenie quada na 4 godziny – 400.000 KIP / 180 zł. 

 

MIASTECZKO PO ZACHODZIE SŁOŃCA

O Vang Vieng mówi się „imprezowania Laosu”. Od kiedy do miasteczka zaczęli przyjeżdżać turyści, faktycznie spowodowało to duże zmiany dla lokalnej społeczności. Powstały bary, restauracje, zbudowano hostele i hotele na wysokim poziomie. Na każdym rogu można znaleźć „happy shake” a w hostelach puszczane są nigdy nie kończące się odcinki „Friends”. To ta zła strona Vang Vieng. Jednak ja jestem zdania, że podróżując, zawsze mamy WYBÓR.

Dla mnie Vang Vieng było miejscem idealnym, w którym w dzień nie dało się nudzić, a wieczorami zawsze mogliśmy znaleźć coś pysznego do jedzenia, tanie fruit shake’i czy kameralne bary z przyjemną muzyką. Oczywiście imprez też nie brakowało. Ciekawostką jest to, że większość pracowników takich miejsc to również obcokrajowcy – stojący na ulicach w kolorowych outfitach, zapraszający na darmowe piwo czy „jungle party”. My woleliśmy jednak te spokojniejsze klimaty.

 

Pierwsze wieczoru, w trakcie spaceru po kolacji znaleźliśmy „Earth Bar” – nieziemsko klimatyczną knajpkę, prowadzoną również przez obcokrajowców. Z widokiem na rzekę, bungalowy pod palmami i słońce zachodzące dla górami. Czuliśmy się tam cudownie. Siedzieć przy ognisku, popijać Beer Lao i patrzeć na zachód słońca na niebie pełnym balonów, to moja najlepsze wspomnienie Vang Vieng! 

Beer Lao 660 mln – 12.000 KIP / 5,5 zł.
Burger na wypasie w „Earth Bar” – 50.000 KIP / 22 zł. 

 

ICED COFFEE PLEASE

Kocham kraje Azji Południowo-Wschodniej za to, że rozwinęła się u nich kultura kawy (w przeciwieństwie do Chin…). Lao iced coffee to najlepszy napój na świecie (zaraz po avocado i mango shake!). Serwowany w każdej kawiarni, na każdy markecie, w każdym hostelu. W różnych odsłonach. Ale zawsze – niesamowicie słodka (bo dodawane jest do niej mleczko skondensowane) i super zimna! Polecam!

Iced coffee – 5.000 – 15.000 KIP / 2,20 – 7 zł. 

 

KĄPIEL W BLUE LAGOON

Błękitne laguny to wizytówka Vang Vieng. Jest ich tutaj kilka i standardowo – ta położona najbliżej miasta jest najbardziej oblegana. Blue Lagoon 1 więc nie polecamy. Sama w sobie była nawet ładna, ale ilość chińskich i koreańskich turystów pływających w wodzie w ubraniach i kamizelkach ratunkowych nieco mnie przytłoczyła i zmusiła do szybkiej zmiany miejsca. Blue Lagoon 3 i 5 to natomiast zakątki, położone kilkanaście kilometrów od miasta. Tam właśnie można zająć sobie jeden z wielu bungalow’ów, zamówić coś pysznego do jedzenia i delektować się spokojem i chłodną wodą, bez tłumów niepewnych w wodzie Azjatów : )

Wejściówka do Blue Lagoon – 5.000 KIP / 2,20 zł. 

 

NAJLEPSZY STREET FOOD EVER

Muszę przyznać, że pokochałam Laos za jedzenie. Mają wszystko. Azjatyckie, europejskie, amerykańskie, wszystko w przystępnych cenach. W Chinach jest tak, że jeśli masz ochotę zjeść chleb albo dobrą pizzę musisz zapłacić za to 5 razy więcej niż za azjatyckie potrawy. W Laosie jedzenie jest tanie i niesamowicie pyszne.

Na śniadania wybieraliśmy lokalne knajpki, które miały tak bogate menu śniadaniowe, że wybór do najłatwiejszych nie należał. Różne kombinacje omletów, bagietek z czymkolwiek sobie wymarzyliśmy, tostów, sałatek, owoców, shake’ów, zup z makaronem i limonką. Było tanio, szybko, świeżo i pysznie! Czego chcieć więcej?

Jeśli chodzi o wieczory to night market był najlepszą opcją. Local food sprzedawany z rąk tutejszych Laotańczyków smakował jak niebo. Można było zjeść chiński hot pot, pizzę na kawałki, włoski makaron, meksykańskie tacosy, tureckie kebaby, wszystko czego tylko dusza zapragnie! 

Będąc w Azji TRZEBA PRÓBOWAĆ! Nie decydujcie się na siedzenie w jednej restauracji przez cały wieczór. Najlepszą frajdą jest kręcenie się dookoła wszyskich tych jeżdżących skuterków z jedzeniem albo stojących budek i kupowanie po jednej porcji wszystkiego, co wydaje się dobre, żeby przekonać się czy faktycznie takie jest! W Azji trzeba być otwartym i ciekawym tego, co mają do zaoferowani lokalni. Wtedy podróżowanie naprawdę sprawia radość! 

Fruit shake – 5.000 – 10.000 KIP / 2,20 – 4,50 zł. 
Woda – 4000 KIP / 1,70 zł. 
Baguette – 10.000-20.0000 KIP / 4,50 – 9 zł. 
Pancake z nutellą / mango / banana / peanut butter / condense milk … – 10.000 KIP / 4,50 zł.
Lao noodles / rice – 10.000 – 20.000 KIP / 4,50 – 9 zł. 
Duża Pizza – 40.000 – 60.000 KIP / 18 – 26 zł.

 

 

SLOW LIFE CZYLI TUBING / KAYAKING

Czy wyobrażacie sobie płynięcie z bardzo powolnym prądem rzeki na ogromnej oponie przez jakieś 3 godziny? Właśnie tak wygląda tubing w Vang Vieng. Przez ponad 2 godziny możecie nie robić totalnie nic. Jedynie delektować się pięknym otoczeniem i przebierać stopami po wodzie. Dla bardziej aktywnych podróżników polecam opcję kajakową. Też fajna sprawa, ale nie tak relaksująca jak tubing hah 

Po zapłacie w jednym z punktów w mieście wypożyczającym opony, tuk tuk zawiózł nas na północ od miasteczka, do punktu startego na rzece. Stamtąd mogliśmy spokojnie dryfować przez dobre 3 godziny. Po drodze mogliśmy zatrzymać się w barze, ale stwierdziliśmy że damy radę bez Beer Lao do końca naszego tubingu. Przy stacji końcowej zatrzymaliśmy się w „Smile Bar” i chillowaliśmy na hamakach popijając mango shake. Czy może być piękniej?

Tubing – 50.000 KIP / 22 zł. (w cenie koło + tuk tuk do punktu startowego na rzece)

 

CHWILA RELAKSU W TRAKCIE LAO MASSAGE

W miasteczku znaleźliśmy mnóstwo studio masażu, gdzie masażystki tylko czekają aż jakiś obcokrajowiec zapuka i zapyta o masaż. Warunki studia były takie, za jakie sobie zapłaciliśmy (wybraliśmy najtańszą opcję), ale masaż to masaż. Zamknęłam oczy i czułam tylko przyjemne ruchy dłoni masażystki a w uszach szumiały mi dźwięki miasta. Całkiem przyjemna godzina za jedyne 30 zł. Jeśli natomiast chcecie doznać odrobiny luksusu i SPA rodem z Bali, takie miejsca też znajdziecie! 

Masaż – 60.000 w górę / najtańsza opcja za niecałe 30 zł. 

OPUSZCZONY ALE PIĘKNY WODOSPAD KAENG NYUI

O Kaeng Nyui przed wyjazdem przeczytałam tylko jakąś krótką notatkę pisaną w trakcie pory deszczowej, kiedy w Laosie wielkość opadów jest na prawdę duża. W styczniu i lutym panuje tam pora sucha, dlatego zastanawiałam się, czy warto wybierać się w stronę tego wodospadu. Jednak po kilku godzinach spędzonych na Blue Lagoon 3 zdecydowaliśmy, że mamy jeszcze czas aby odhaczyć też Kaeng Nyui z naszej listy miejsc do zobaczenia w Vang Vieng. Decyzja nie mogła być lepsza.

Na parking przez wodospadem dojechaliśmy po 4 po południu. Wodospad ten albo jest mało popularny wobec turystów albo rzadko uczęszczany w porze suchej, ale ku naszemu zaskoczeniu byliśmy tam SAMI! Strumień co prawda nie był ogromny, ale wystarczająco duży aby stworzyć mały naturalny basen, w którym można było pomoczyć stopy w trakcie najbardziej niebiańskiego „prysznica” na świecie!

Słońce akurat zaczynało zachodzić i pięknie oświetlało cały wodospad. A my, szczęśliwi jak dzieci, chlapaliśmy się czystą, chłodną wodą. Dlatego koniecznie polecam się tam wybrać. Sama droga w stronę Kaeng Nyui jest dość wyboista ale za to pełna miejsc, w których musiałam się zatrzymać aby zrobić zdjęcia i uchwycić piękne krajobrazy rolniczego Laosu. Droga powrotna w stronę zachodzącego słońca mogłaby nigdy się nie kończyć. Wybierzcie się tam koniecznie o takiej porze jak my, po południu, przed zachodem słońca! 

Wejściówka na wodospad – 5.000 KIP / 2,20 zł. 

 

 

RELAX & CHILL

Poza wszystkimi aktywnościami, których jak widzicie w Vang Vieng jest całe mnóstwo, można tutaj też po prostu zanurzyć się w swoim hamaku i pochłonąć całą książkę w jeden dzień, bo dlaczego i nie? : ) Vang Vieng jest rajem dla backpackersów. Tam na prawdę nie trzeba się NICZYM przejmować. Nikt na nikogo nie patrzy, nikt nikogo nie ocenia. Czuć wszechobecny luz, przy którym naprawdę można odpocząć!

 

I N F O 

DOJAZD DO VANG VIENG

Laotańczycy o swoich drogach mówią szczerze “broken”. Niestety taka jest prawda. Nie wszędzie będziemy jechać po asfalcie a jeśli już się na nim znajdziemy, będzie jedynie odcinkami. Do tego trzeba się przyzwyczaić i nie denerwować na każdą dziurę czy każdy  kawałek zerwanego asfaltu. Kierowcy robią co mogą i starają się dowieźć pasażerów jak najszybciej to możliwe. Tyle, że “szybko” to w Laosie pojęcie o baaardzo szerokim znaczeniu. 

Z Luang Prabang – autobus za 100.000 KIP / 45 zł. Przejechanie 183 km zajęło nam 7 godzin. Droga położona jest w dosyć wysokich górach, na które ledwo zipiący autobus musi się “jakoś” wspiąć. Gaz do dechy i średnie 30 km na godzinę to najlepszy sposób na takie tereny. 
Z Vientiane – autobus za 60.000 KIP / 35 zł. Przejechanie 157 km zajęło nam 5 godzin. Im bliżej do stolicy, tym i droga lepsza. 

 

ZAKWATEROWANIE W VANG VIENG

Przyznam szczerze, że to była nasza pierwsza typowo “backpackerska” podróż. Wiele rzeczy robiliśmy po raz pierwszy ale z noclegami woleliśmy tak na pierwszy raz nie ryzykować. Kilka tygodni wcześniej zarezerwowaliśmy na bookingu hostel Pan’s Place gdzie za 4 noce zapłaciliśmy niecałe 190 zł. za dwuosobowy pokój z łazienką. W Vang Vieng spokojnie można też przyjeżdżać w ciemno. Zwłaszcza jeśli podróżuje się samemu i szuka jedynie łóżka w hostelu. Można jednak też znaleźć piękne bungalow’y położone przy polach ryżowych (niestety za nieco większą sumę). 

Pojedyncze łóżko w hostelu – 30.000 KIP / 14 zł. / noc
Dwuosobowy pokój w hostelu – 100.000 KIP / 44 zł / noc
Bungalow jak z bajki w Vieng Tara Villa (na polach ryżowych, jak na zdjęciu poniżej) – ok. 1.000.000 KIP / 450 zł / noc

 

ILE CZASU SPĘDZIĆ W VANG VIENG

My zatrzymaliśmy się w Vang Vieng na 4 noce i to był taki optymalny czas. Wspinaliśmy się, jeździliśmy rowerami, kąpaliśmy się w wodospadzie, pływaliśmy w lagunach, śmigaliśmy na skuterku, zeszliśmy miasteczko wzdłuż i wszerz, najedliśmy się jak nigdy, spacerowaliśmy, spróbowaliśmy lao massage, odkryliśmy najlepsze bary i hamaki w okolicy i w końcu… odpoczęliśmy! Jeśli więc podróżujecie przez Laos koło 2,3 tygodni, myślę, że 4-6 pełnych dni w Vang Vieng w zupełności wystarczy, żeby skorzystać ze wszystkich przyjemności jakie oferuje ta część tego pięknego kraju! 

 

Opublikował/a

optymistyczna studentka j. chińskiego i biznesu międzynarodowego. marzycielka. wieczna podróżniczka. kochająca fotografię, dobre jedzenie, piękne miasta, wciągające książki, ciekawych ludzi, magiczne chwile. nielubiąca się nudzić, wdzięczna, pozytywnie nastawiona do świata.

4 myśli w temacie “Co robić w Vang Vieng w Laosie? PLAN + KOSZTA

  1. Magię tego miejsca czuć już przez zdjęcia. Na pewno gdybym odwiedziła je raz, chciałabym wracać, żeby trochę wyciszyć umysł. Miejsca klimatyczne, trochę dzikie, trochę egzotyczne, ale jakże bardzo potwierdzajace, ze natura to jednak Zdolniacha!. 😉 Przydatne wskazówki i jak zwykle cudowne zdjęcia! Buziaki! :-*

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Google photo

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s