najpiękniejsze miejsca w laosie
ASIA,  LAOS

Wodospad Kuang Si – Najpiękniejszy w Laosie, CUD NATURY!

Gdyby kilkaset lat temu Europejczycy odkrywający Azję trafili na wodospad Kuang Si z pewnością zatrzymali by się w tym miejscu na dłużej i z szybko bijącym sercem podziwiali ten cud natury. Gdyby przypadkowy człowiek zgubił się w dżungli i nasłuchując szumu wody dotarł do Kuang Si, na pewno stwierdziłby, że znalazł się w raju. To miejsce nadzwyczaj szczególne. Sprawia, że masz ochotę ukłonić się przed Matką Naturą. Sprawia, że masz ochotę wskoczyć w tą krystalicznie czystą, turkusową wodę i poczuć się jak ryba! Ale sprawia też, że najchętniej to nie robiłbyś nic – tylko usiadł i wpatrywał się w spadający ze szczytu wzgórza strumień, wydający niepowtarzalne dźwięki. 


WODOSPAD KUANG SI – FAKTY

Położenie – 29 km od Luang Prabang

Wysokość – 60 metrów

Godziny otwarcia – codziennie od 8 rano do 5:30 wieczorem

Cena – 20.000 KIP (9 zł.)

Czas wspinaczki z dołu do góry – ok. 20 minut + ok. 60 minut wspinaczka do źródła wodospadu 

Transport – skuter (od 85.000 KIP / 38 zł. do 100.000 / 45 zł.) lub tuk tuk jeśli macie kilka osób (cena za drogę w dwie strony to ok. 200.000 KIP / 90 zł. do podziału)

Co zabrać ze sobą – butelka wody, filtr przeciwsłoneczny, strój kąpielowy, wygodne buty, aparat


Jak dojechać do wodospadu Kuang Si?

Wodospad Kuang Si to najbardziej znana atrakcja w okolicy Luang Prabang. Mając to na uwadze dzień wcześniej umawiamy się z właścicielem naszego hostelu na wypożyczenie skuterka na cały dzień. Wstajemy przed 7 rano i po szybkim śniadaniu ruszamy w drogę. Tego typu miejsca mają to do siebie, że robią się bardzo tłoczne koło 10, 11 przed południem, kiedy to wszystkie zorganizowane wycieczki autokarowe albo tuk tuki przywożą tam turystów. Postanawiamy więc wyruszyć o wczesnym poranku, żeby wyprzedzić tłumy. Droga do wodospadów jest niesamowicie przyjemna. Położona pośrodku malowniczych gór, dolin, pól uprawnych… Jazda taką trasą to sama przyjemność! Na parking docieramy o 8:30. Parkujemy naszą „żółtą strzałę” jako drugą, cieszymy się że będziemy mieli „cały wodospad tylko dla siebie!” 


Wspinaczka do wodospadu Kuang Si

Zaczynamy powolną wspinaczkę. W dżungli jest cicho i spokojnie. Oprócz nas nie ma nikogo innego. W dolnych partiach wodospadu oglądamy niedźwiadki, które żyją w stworzonym tam rezerwacie pod ochroną. Przeciągają się, leniwie przewracają z boku na bok, bawią się z swoimi towarzyszami. Oczy same się cieszą na taki widok. Po 5 minutach dochodzimy do pierwszej z kaskad. Wodospad Kuang Si ma ich kilka. Pod każdym z mniejszych wodospadów stworzyły się naturalne baseny, w których można się kąpać. Woda, co prawda, jest lodowata, ale kto by się nie pokusił o kąpiel w TAKIEJ scenerii. 

Po 20 minutach od rozpoczęcia wspinaczki docieramy pod sam główny wodospad i nie możemy się napatrzeć. Jego ogrom oraz piękno zwala z nóg. Turkusowa woda to zasługa minerałów, które mieszają się w wodzie.

Strumienie spływającej wody wydają niesamowite dźwięki, widok zapiera dech w piersiach a lekkie podmuchy wiatru tworzą mgiełkę, która unosi się dookoła i momentami po spotkaniu z promieniami słońca tworzy niesamowitą tęczę. Ciągle jesteśmy prawie sami. Pamiętajcie, żeby zawsze wybierać się w takie miejsca o poranku! Nawet jeżeli nie należycie do ulubieńców wczesnego wstawania. Wodospad nie zrobiłby takiego wrażenia, jeśli oglądałoby się go w tłumie ludzi. To, co czyniło to miejsce najbardziej wyjątkowym był fakt, że mogliśmy znaleźć się w sercu zielonej dżungli i podziwiać jej skarby w spokoju. 


A co tam jest na górze?

Zauważamy że po lewej stronie wodospadu jest ścieżka, która prowadzi ku górze. Okazuje się, że podążając nią można dojść na sam szczyt wodospadu, do jego źródła. Wspinaczka nie jest łatwa. Jest stromo oraz mokro. W niektórych momentach po stromej ścieżce płynie nawet rzeka. Jednak po 25 minutach udaje nam się dotrzeć na górę. Widok kaskadowego wodospadu z góry też robi wrażenie. Spacerujemy dookoła małych stawów z wodą, która później spływa do kaskad położonych niżej. Znajduję huśtawkę zawieszoną na drzewie. Czuję się wspaniale. Natura ma ogromną moc a woda jest wielkim żywiołem. Znajduję się pośrodku tych magicznych sił i jest mi z tym wyśmienicie!

Po jakimś czasie schodzimy na dół i co widzimy? Okolica nie jest już tak rajska jak przed godziną. Przyjechali turyści. Jest dosyć tłoczono. Do parkingu schodzimy już między innymi odwiedzającymi. W duchu cieszymy się, że udało nam się spędzić tu dużo czasu w samotności!


Jak jeszcze można spędzić tutaj czas?

Oprócz wspinaczki, kąpania się w naturalnych basenach i obserwowaniu niedźwiadków, możecie zorganizować sobie piknik i rozłożyć się przy niższych kaskadach. Przy parkingu znajdziecie też food market i kilka miejscówek z dobrym azjatyckim jedzeniem. 

Wracając w stronę Luang Prabang, ciągle delektujemy się pięknym krajobrazem dookoła nas. Mniej więcej w połowie drogi zauważamy drewniany drogowskaz z napisem „coffee”. Myślimy, że to idealny czas i pora na krótką przerwę. Po 100 metrach żwirowej drogi docieramy do przepięknego domku położonego nad polami ryżowymi. Nie ma nikogo oprócz nas. Właściciel wita nas laotańskim „część, witajcie!”, czyli „sabaidee!”. Okazuje się, że Na Khoun Cafe otwarte jest dopiero niecały miesiąc. Właściciel chciałby, aby to miejsce stało się popularne wokoło turystów odwiedzających Kuang Xi Falls. Uroczy Laotańczyk pyta się nas, co może zrobić aby jego strona na Instagramie zdobyła więcej obserwujących oraz jakie zdjęcia powinien dodawać aby zwrócić uwagę podróżujących. 

Podziwiając niepowtarzalną scenerię, zamawiamy tradycyjną Papaya Salad. Widzimy jak właściciel dzwoni do kogoś. Mija 10 minut a na motorze pojawia się żona właściciela z małym dzieciątkiem. Przygotowuje sałatkę w 15 minut i wraca do domu. To się nazywa bezstresowa praca! Generalnie mówiąc, lubimy jeść pikantne, ale ta sałatka jest przerażająco ostra! Właściciel lekko wyśmiewa nas mówiąc, że żona dodała nam jedynie 2 papryczki chili, kiedy on i inni Laotańczycy zazwyczaj jedzą z 12-oma. Jedzą 12 papryczek w takiej małej sałatce? Nie wiem jak to jest możliwe! Lao coffee jest natomiast odpowiednio mocna i aromatyczna. Zresztą, w takiej scenerii to wszystko chyba smakuje jakoś lepiej, prawda? Jeśli będziecie w drodze do wodospadu, koniecznie odwiedźcie Na Khoun Cafe i jej przesympatyczną rodzinkę : ) 


Wodospad Kuang Si, czyli perełka Laosu

To koniec mojej dzisiejszej opowieści. Kuang Si to MUST-SEE kiedy jesteście w Luang Prabang, jak i jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie widzieliśmy w całym Laosie. Najważniejsze to dotrzeć tam o wczesnym poranku i wyprzedzić tłumy, bez których to miejsce na prawdę staje się bardziej wyjątkowe i zapadnie w naszej pamięci na długo!

komentarzy 14

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: