Jedyny w swoim rodzaju Wielki Mur Chiński | PEKIN

Wielki Mur. Każdy o nim słyszał, każdy go widział w telewizji, każdemu pewnie przewinęła się o nim jakaś informacja w Internecie. Jednak bycie w tym miejscu zmienia perspektywę myślenia o 180 stopni. Mur jest niesamowity. A chwile spędzone na jego szczycie z pewnością należą do wyjątkowych.W 2007 roku ogłoszony jednym z nowych cudów świata. Łączna długość budowli ma prawie 9.000 km a mury wzniesione ludzką ręką to długość ponad 6.000 km. Sami popatrzcie!

 

3 tygodnie przed wyjazdem – Jak samodzielnie zorganizować wyjazd na Wielki Mur?

Będąc Pekinie, wyjazd na Mur to obowiązek. Właściwie głównie po to, chciałam jechać do Pekinu. Do samego miasta jakoś mnie nie ciągnęło, ale od dawna marzyła mi się wspinaczka na Mur. Zaczęłam więc studiować Internet i poszukiwać informacji, na którą część Muru najlepiej się wybrać. 

7c60325b62e64e1db4d1d927

Zdecydowanie nie chciałam znaleźć się pośrodku tłumu turystów spacerujących po murze wężykiem, dlatego na samym początku odrzuciłam najbliżej położone Pekinu części (Mutianyu, Badaling) – tam zawsze ludzi jest najwięcej. Chciałam udać się na nie za długą, nie za krótką wspinaczkę, dlatego wybrałam Jinshanling 金山岭, który był opisywany jako najlepiej zachowana i najciekawsza na hiking część Muru. 

 

Dzień zdobycia Wielkiego Muru

6:00 rano – Pobudka! Nasz autobus odjeżdża z Wangjing West Station 望京西站公交车站 do której, mamy jeszcze 10 przystanków metrem. Zakładamy sobie też conajmniej 30 minut marginesu czasowego. W Chinach nigdy nic nie wiadomo, dlatego zawsze lepiej być wcześniej i chwilę poczekać niż biec w stresie i z językiem na brodzie.

Dojeżdżając metrem do Wangjing West Station, korzystamy z wyjścia C, przechodzimy przez most i znajdujemy duży parking autobusów. Znajdujemy autobus jadący do Luanping 滦平 ale bilet kupujemy do Jinshanling Service Area 金山岭服务区.

8:00 – 20 minut wcześniej docieramy do naszego autobusu. Jesteśmy oczywiście jedynymi białymi ludźmi, jedynymi jadącymi na Wielki Mur. Zapowiada się ciekawie! Przed nami 2/2.5 godziny jazdy, autobus przyjemnie kołysze, drzemka przed wspinaczką jak najbardziej wskazana, dlatego nieświadomie zasypiam na ramieniu jakiegoś nieznajomego Chińczyka i budzę się prawie przed naszą wysiadką. 

10:30 – Wychodzimy z autobusu na Jinshanling Service Area 金山岭服务区. Rozglądamy się dookoła. Po raz pierwszy w życiu naszym oczom ukazuje się Chiński Mur położony na szczycie otaczających nas gór. Co dalej? W którą stronę? W Internecie wyczytałam, że z tego miejsca powinny odjeżdżać darmowe shuttle busy, jadące do głównego wejścia na szlak. Busów jednak ani widu, ani słuchu. Ludzi dookoła też nie widać. Z pomocą przybywa do nas lokalny kierowca tuk tuka i jasno przedstawia sytuację. „Stąd na mur nie wejdziecie. Możecie jechać albo ze mną do głównego wejścia albo iść na pieszo, ale zajmie Wam to conajmniej 2 godziny”. W mojej głowie jak zwykle pojawia się dylemat – ufać lokalnym czy nie ufać? Jednak doświadczenie podpowiada mi, że oni zawsze wiedzą lepiej i jeśli chcą oszukać obcokrajowców to jedynie zawyżą ceny, ale na pewno nie skłamią. Zgadzamy się więc jechać tuk tukiem do głównego wejścia. Okazuje się, że jest to dobra decyzja bo droga dojazdowa nie ma żadnego chodnika a idąc nie potrzebnie stracilibyśmy czas, który możemy spędzić na murze! 

 

10:45 – Docieramy do głównego wejścia Wielkiego Muru – Jinshanling 景区中门 主入口. Płacimy 55 RMB za bilet i rozpoczynamy ciągnący się ku górze spacer. Tak, jak chcieliśmy, jesteśmy sami. Dookoła nie ma żywej duszy.

11:15 – Po 30 minutach docieramy na jedną z wież Muru, schodami dostajemy się na górę. Wychodząc przez kamienny łuk wieży, nie wiemy jak zapanować nad swoim wzrokiem. Przed nami rozpościera się cudowny widok – góry w jesiennych kolorach i przecinający je legendarny, solidny Mur. 

12:15 – Idziemy już od godziny. Dalej nie mogę uwierzyć w to, gdzie się znalazłam. Staram się przypomnieć sobie zajęcia, na których 2/3 lata temu uczyłam się o historii Chhin. Warto pamiętać, o tym, że tak naprawdę nie ma jednego muru. Wielki Mur to zbiorcza nazwa systemów obronnych składających się z zapór naturalnych, sieci fortów i wież obserwacyjnych oraz murów obronnych z ubitej ziemi, murowanych lub kamiennych, osłaniających północne Chiny przed najazdami ludów z Wielkiego Stepu (Mongołów i Mandżurów).

Historia Muru jest bardzo ciekawa. O budowie muru donoszą już nawet teksty z 700r.p.n.e. Jednak znaną do dziś postać mur uzyskał dopiero w czasach panowania dynastii Ming w XVv. Mur, mimo że owiany kilkutysięcznoletnią legendą, w rzeczywistości nie jest jednak taki stary. Wspomniana więc dynastia Ming, odczuwająca naciski ludów mongolskich zdecydowała się w oparciu o istniejące już wcześniej fortyfikacje na budowę muru rozciągającego się od Korei aż po pustynię Gobi. Prawda jest jednak taka, że mur nawet w czasach swojej świetności, nigdy nie spełniał tak na prawdę roli fortyfikacji, zdolnej do odparcia ataków silnej armii. W momencie ataku, mógł spełniać rolę wczesnego ostrzegania. Wtedy na wieżach sygnalizacyjnych, rozmieszczonych co 100 metrów, w nocy zapalano ogień, a w dzień puszczano dym, który błyskawicznie był przekazywany wzdłuż całego kraju systemem „od wieży do wieży”.

 

13:15 – Spacer po tej części muru nie należy do najłatwiejszych. Co chwilę musimy schodzić po stromych schodach, albo wspinać się na położone wyżej wierze. Można wejść do środka każdej z nich i poczuć się jak prawdziwy Chińczyk, który przez małe okienka wypatrywał wroga!

13:30 – Na murze ciągle jesteśmy prawie sami. Spotkaliśmy na swojej drodze kilka osób, ale w porównaniu do innych części to kropla w morzu. Idę i cieszę się z tego, że wybraliśmy to miejsce. Polecam Wam wszystkim zawsze wybierać te jeszcze nieodkryte perełki. Jaką frajdę sprawia taki spacer po tej historycznej budowli, kiedy dookoła mnie słyszę tylko cichy szum wiatru, promienie słońca ogrzewają mi buzię a dookoła rozciąga się niesamowity górzysty krajobraz. To nie pierwszy raz kiedy stwierdzam, że oglądanie natury i pięknych krajobrazów daje mi większą satysfakcję i radość niż zwiedzanie miast. W miastach dużo się dzieje, można podziwiać różnorodną architekturę, ale nie ma tej energii, która jest w naturze. Stanie na jednej z wież Wielkiego Chińskiego Muru i patrzenie w odległą przestrzeń to naprawdę chwile bardzo wyjątkowe, ciężkie do opisania słowami. 

 

14:00 – Jeszcze przed 2 popołudniu dotarliśmy do punktu Dongwuyanluo, z którego po 20 minutach powinniśmy znaleźć się na naszym porannym parkingu. Z tego, co czytałam ostatni autobus do Pekinu wyjeżdża stamtąd o 15:00 więc rozkoszujemy się ostatnimi chwilami na murze. Siedzimy na jego krawędzi, opalamy twarze i próbujemy zapamietać te widoki, zatrzymać w głowie te chwile. O 14:00 wyruszamy na dół wąską ścieżką, położoną pośród złotych, jesiennych drzew. 

 

14:20 – Dotarliśmy na dół, ale mamy problem. To nie jest ten parking, do którego dojechaliśmy rano. Znaleźliśmy się w jakimś innym miejscu. Okazuje się, że doszliśmy do   zachodniego wejścia East Gate 景区东门, z którego niestety żaden autobus nie odjeżdża. Prosimy więc panią w informacji turystycznej o wklepanie w naszym telefonie dokładnej nazwy naszego parkingu: 金山岭停车区-超市. Piesza nawigacja pokazuje 25 minut, ruszamy więc z pośpiechu, żeby zdążyć wrócić do Pekinu przed zmrokiem!

14:40 – Na mapie wygląda jakbyśmy dotarli już prawie do celu, jednak rzeczywistość wydaje się nieco inna. Stoimy twarzą w twarz z policjantem pracującym na bramkach wjazdowych na autostradę do Pekinu. Tłumaczę mu, że szukamy busa jadącego do stolicy i pokazuję na telefonie nasz parking. A on, jakby niezdziwiony, że widzi dwóch obcokrajowców,  chcących przejść przez bramki na pieszo, macha ręką żeby iść dalej! Że co? Że jak? Potwierdzam 3 razy, czy możemy iść taką drogą na pieszo, a on znów – niewzruszony potwierdza, że tak. Więc, my, jak gdyby nigdy nic, przechodzimy przez bramki i po 4 minutach spaceru poboczem faktycznie dochodzimy do naszego parkingu! Autobusu jednak i tutaj nie widać.

14:50 – Prosimy o pomoc jakiegoś przypadkowego Chińczyka, który mówi nam, że jeśli chcemy wracać do Pekinu, to trzeba to zgłosić w supermarkecie, skąd zadzwonią i poproszą aby ten konkretny autobus zatrzymał się na parkingu. Nie będzie to jednak o 15:00 ale o 15:40. Tego jeszcze nie było – rezerwacja biletów przez supermarket! Chiny nigdy nie przestaną mnie zadziwiać. Jednak, tak jak uprzejmy pan powiedział, tak się stało. Autobus przyjechał po nas na parking punktualnie o 15:40, kupiliśmy bilety za 30 RMB i po 2 godzinach dojechaliśmy do tego samego miejsca w Pekinie, z którego wyruszyliśmy rano.

 

Jakie lekcje można wynieść z tej wycieczki?

  • Ufaj lokalnym, ale nie zapomnij się targować.
  • Najlepsze są miejsca najmniej turystyczne, dlatego planując podróż polecam szukać w google „mało odwiedzane przez turystów miejsca w…” albo „mało popularne miejsca w…”. 
  • Margines czasowy to podstawa, żeby nie stresować się podczas podróży. W Chinach że względu na to, że często brakuje jakichkolwiek informacji widocznych dla turystów to nawet należy przyjąć taki podwójny. 
  • Jednak jeśli chodzi o punktualność to Chiny chodzą jak w zegarku. Bez względu czy najszybszy pociąg, czy miejski autobus – zawsze będzie na czas.
  • Bez języka ani rusz. Niestety są kraje na świecie, w których bez znajomości języka narodowego podróżowanie będzie bardzo uciążliwe. Chiny są jednym z nich. Jeżeli chcecie zobaczyć coś więcej poza najbardziej turystycznymi miejscami, potrzebny jest język, bo bez niego nie uzyskacie ani nie przeczytacie żadnych potrzebnych informacji.
  • Podróżowanie poza sezonem może być lekko skomplikowane ze względu na mniejszą ilość turystów, co wiąże się z mniejszą liczbą ugogodnień. Gdybyśmy my wybrali się na Wielki Mur w sezonie, zamiast 50 RMB za tuk tuka, moglibyśmy przejechać się darmowym shuttle bus’em. Jednak off-season też ma swoje uroki!

Wskazówki 

  • Mutianyu – to najbardziej zatłoczony ale i najbardziej odrestaurowany kawałek muru. W dodatku z samej góry, można zjechać na dół długą ślizgawką! 
  • Simatai – to jedyna część muru dostępna po zmroku i otwarta na night tour.
  • Huangyaguan – to miejsce odbywającego się co roku Maratonu na Wielkim Murze! 
  • Shanhai – kawałek, w którym mur dochodzi do morza
  • Badaling – kolejne bardzo zatłoczone miejsce, ponieważ umiłowane przez Chińskich turystów (od maja do października liczba turystów to 70.000 DZIENNIE!) 
  • Najlepszy okres na odwiedzenie muru to kwiecień – czerwiec lub wrzesień – listopad. W lecie będzie bardzo tłoczno a do tego gorąco w zimie natomiast może Was przestraszyć mocny wiatr i duży mróz. Jednakże mur w zimowej postaci też musi się prezentować bajkowo!
  • Nie zapomnijcie o wygodnych butach, szaliku (w chłodniejsze dni), dużej ilości wody i gotówce (o której w Chinach poprzez na codzień używane Alipay zdarza mi się często zapominać).

Byliście na Wielkim Murze? A może zobaczyliście już jakiś inny z 7 cudów świata? Z chęcią poczytam o Waszych przygodach!

A jeśli potrzebujecie pomocy w zorganizowaniu wyjazdu do Chin, służę pomocą 🙂 

Angelika

 

 

Opublikował/a

optymistyczna studentka psychologii stosowanej i j. chińskiego. marzycielka. wieczna podróżniczka. kochająca fotografię, dobre jedzenie, piękne miasta, wciągające książki, ciekawych ludzi, magiczne chwile. nielubiąca się nudzić, wdzięczna, pozytywnie nastawiona do świata.

Jedna myśl w temacie “Jedyny w swoim rodzaju Wielki Mur Chiński | PEKIN

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s