Co oprócz ogrodów warto zobaczyć w Suzhou?

42% powierzchni Suzhou 苏州 zalana jest wodą. Cały obszar prowincji Jiangsu 江苏, w której właśnie znajduje się to miasto, pełen jest kanałów, potoków, stawów i malowniczych jezior. Właśnie z tego względu położone na zachód od Szanghaju Suzhou, znane jest jako „Wenecja Orientu”. Zbudowane 2.500 lat temu, pełne jest „chińskości”, tradycyjności, ale i jak na zmodernizowane Chiny przystało, także nowoczesności. Zobaczcie! 

Do Suzhou wybrałam się z Mamą, która odwiedziła mnie na Święta Wielkanocne. Prosto ze stacji kolejowej skierowałyśmy się w stronę Shantang Street 山塘街. Spacerowa ulica biegnie wzdłuż kanału, wokół którego można zacząć liczyć historię Suzhou. Kiedyś, za czasów cesarstwa reprezentacyjna ulica, na której wyjątkowe osobistości brały udział w chińskich ceremoniach. Dziś miejsce bardzo turystyczne. Można przepłynąć się łódką, kupić słynne jedwabne produkty (kupcy w Suzhou przodowali w produkcji jedwabiu a zyski ze sprzedaży były przeznaczane na budowę ogrodów), napić się chińskiej herbaty i delektować się ciepłą, azjatycką atmosferą. 

Jeśli macie czas z Shantong Street polecam wybrać się w stronę Tiger Hill 虎丘风景区, aby zobaczyć piękną pagodę Huqiu. Spacer po Suzhou to sama przyjemność! Woda, zieleń i chińska architektura nigdy nie zawodzi!

Spacerując po Shandong Street chwyciłyśmy bubble tea (#chinese addiction) i ruszyłyśmy w stronę ogrodów, mijając po drodzę taką oto piękną pagodę. To właśnie jest zaskakujące w Chinach. Mimo, że przez ok. 30 minut szłyśmy drogą pełną nieciekawych budynków, chińskich barów z makaronami i ryżem, Chińczyków kłócących się na ulicy, nagle naszym ochom ukazała się piękna chińska pogoda, dopracowana w każdym szczególe. Dookoła gwar i szum, ale od razu po przekroczeniu bramy wejściowej, mimo że dalej znajdowałyśmy się w głośnym mieście, zapadła niespodziewana cisza. Kadzidła i dźwięk gongów nadają tym miejscom niesamowitą energię! 

Przedzierając się przez kolejne ulice pełne dostawczaków, chińskich warzywniaków i tuk tuków dotarłyśmy w końcu do głównej atrakcji dzisiejszego dnia. Suzhou śmiało można nazwać również miastem ogrodów. Kiedyś było ich ponad 300, teraz znacznie mniej ale kilkanaście wciąż zachowało się w bardzo dobrym stanie. Tamtejsze ogrody wpisane na światową listę UNESCO są symbolem cesarskiej przeszłości Chin. W ogrodach Suzhou można podziwiać architekturę, która powstała w czasach, kiedy miasto było stolicą państwa Wu w Epoce Trzech Królestw (220-265r.n.e). Historia przemija, ale jej symbole pozostają i pozwalają nam zastanawiać, się nad tym jak to było zanim my pojawiliśmy się na tym świecie. 

Spacer po Humble Administrator’s Garden 拙政园 to sama przyjemność. Zbudowany w XVI wieku, w czasie dysnastii Tang. Liczy 5 hektarów a sami Chińczycy uważają go za najwspanialszy ogród w całym kraju. Spędziłyśmy tam z mamą ponad 2 godziny. Spacerowałyśmy dookoła porośniętego kwiatami lotosu stawu, przechadzałyśmy się wąskimi uliczkami i mostami. Zaglądałyśmy do obrośniętych kwiatami pawilonów i altan. Pogoda nam bardzo dopisała. Z mamą nie widziałam się ponad 2 miesiące. Piękne miejsce, ciepła atmosfera i panujący spokój sprzyjał naszym rozmowom, które uwielbiam i których bardzo mi brakowało! 

Bilet wstępu do ogrodu kosztuje 100 RMB (55 zł.) dla osoby dorosłej i 50 RMB (27 zł.) dla studenta. 

Prosto z ogrodów pojechałyśmy nad jezioro Jinji Hu 金鸡湖. Jezioro oddalone jest kilka stacji metra od centrum miasta, przez co okoliczna zabudowana jest juz dużo bardziej nowoczesna. Dookoła jeziora można spacerować piękną, nową promenadą. Nad jeziorem wznosi się charakterystyczny wieżowiec Long Johns, obecny chyba na każdej pocztówce z Suzhou. Warto przespacerować się również w region Ligongdi i podziwiać brzeg jeziora podczas zachodu słońca.

Dookoła jeziora można znaleźć również dużo fajnych restauracji z chińskimi potrawami. Kuchnia Suzhou należy do stylu Jiangsu, który jest jednym z ośmiu najbardziej rozpoznawalnych stylów kulinarnych w Chinach. Dania mają charakterystyczny słodki smak, do tego stopnia, że Suzhou przez niektórych nazywane jest krainą „mleka i miodu”.

Chciałam pokazać Mamie jak smakuje jedno z moich ulubionych chińskich dań – hot pot 火锅. Hot pot wygląda tak, jak na zdjęciu. W garnku wrze gorąca zupa, w której samodzielnie gotujemy sobie wszystkie zamówione wcześniej składniki. Po kilku minutach zupę i kawałki mięsa, ryb czy warzywa nakładamy do mniejszych miseczek i zajadamy! Smak zupy można wybrać. My zdecydowałyśmy się na 2 różne – ostrzejszą i łagodniejszą. Kelner informował mnie, że ostra wersja przygotowywana jest zgodnie z syczuańskim przepisem (czyli najostrzejszym w całych Chinach!!), ale mimo to postanowiłam zaryzykować. Jednak już po pierwszej łyżce zdecydowałam, że raczej będę trzymała się łagodniejszej wersji, która w porównaniu z europejskimi daniami, tak i tak jest super pikantna!

Spacerując, zaczęłyśmy narzekać z mamą na brak kawiarni i stolików na otwartym powietrzu! W takim malowniczym miejscu, wzdłuż nowoczesnej, spokojnej promenady, kawiarnie czy restauracje ze stolikami na zewnątrz to must have! Jednak po upływie kilku minut, dostrzegłyśmy co prawda jedną, ale za to bardzo przyjemną kawiarnię. Mimo, że po hot pot’ie byłyśmy super najedzone, kawa i ciasto w „europejskim stylu”, zawsze się zmieści! : ) A i jakiej przyjemności przysporzy!

Na sam wieczór zostawiłyśmy sobie jeszcze jedną ulicę przy kanale, tym razem Pingjiang Road 平江路. Zwiedzając tego typu wodne miasteczka, zawsze warto mieć na uwadze, że po zachodzie słońca spacer w takim miejscu jest dużo bardziej malowniczy. Mosty i ulice są podświetlone, do tego lampiony i świece sprawiają, że miejsce robi się bardziej tajemnicze i magiczne. My zdecydowałyśmy zobaczyć jedną wodną ulicę za dnia a drugą po zmroku i wydaje mi się to najlepszym rozwiązaniem. Spacerując po Pingjiang Road  dałyśmy się skusić na chińskie uliczne przysmaki, zwane xiao chi 小吃. Im dłużej tu jestem, tym bardziej upewniam się, że na tym właśnie polega podróżowanie po Chinach – oglądanie miejsc i próbowanie przysmaków w tym samym czasie. I muszę powiedzieć, że jak najbardziej mi to pasuje! 

TRANSPORT : Do Suzhou najłatwiej dostać się szybkim pociągiem, który kursuje z Shanghai Railway Station. Podróż trwa 25 minut a bilet kosztuje ok. 40 RMB (22 zł.). Bilety kupicie na stacji lub qunar.com

Na miejscu warto poruszać się na pieszo, bo w ten sposób najlepiej można poznać miasto. „Błądzenie” po chińskich ulicach, wśród antycznych pogód i pytanie o drogę Chińczyków to mój ulubiony sposób na zwiedzanie miasta! Jeśli brakuje Wam czasu, albo odległość jest większa, możecie skorzystać z metra lub tuk tuka. Cena za tuk tuka będzie trochę wyższa niż za bilet na metro, ale za to jakie to ciekawe doświadczenie!

Chcielibyście wiedzieć coś więcej? Potrzebujecie pomocy w zorganizowaniu podróży? Dajcie znać! Albo podzielcie się własnymi wrażeniami z azjatyckiego świata! 

Opublikował/a

optymistyczna studentka psychologii stosowanej i j. chińskiego. marzycielka. wieczna podróżniczka. kochająca fotografię, dobre jedzenie, piękne miasta, wciągające książki, ciekawych ludzi, magiczne chwile. nielubiąca się nudzić, wdzięczna, pozytywnie nastawiona do świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s