Antyczna wioska w Kantonie | CHINY REFLEKSYJNIE #6

Planując wyjazd do Hong Kongu pragnęłam zobaczyć coś więcej w regionie południowych Chin. Zdecydowałam się na Guangzhou / Kanton. Dlaczego? Bo chciałam w końcu odwiedzić miejsce, w którym nie będę miała długaśnej listy „must-see” i w którym po prostu będę mogła pobyć przez parę dni i poeksplorować miasto na swój własny sposób – bez pośpiechu, bez tłumów turystów i bez presji, że nie zobaczyłam czegoś, co koniecznie powinnam była zobaczyć. 

Jak znalazłam się w Lingnan Yinxiangyuan?

Przed wyjazdem pokusiłam się i sprawdziłam jednak na co ciekawego w Kantonie powinnam zwrócić uwagę. Spodobały mi się relacje turystów z Lingnan Impression Park (Lingnan Yinxiangyuan 岭南印象园). Trochę zniechęciła mnie jednak kwestia dojazdu. Żeby dojechać do wioski musiałabym spędzić 2 godziny w chińskim autobusie. Ostatecznie pomyślałam, że mogę z takiego miejsca wrócić z całkiem ciekawymi zdjęciami, więc zmotywowana do działania, wsiadłam w autobus i czekałam na to, co zastanę na totalnych obrzeżach tego 15-milionowego miasta. 

Jak to często bywa, w momencie kiedy czegoś zupełnie się nie spodziewamy, możemy zostać całkiem miło zaskoczeni. Jakie lekcje wyciągnęłam z tej wycieczki?

Po pierwsze polubiłam autobusy. Niezwykłą frajdę sprawiło mi przemieszczanie się z niezwykle gwarnego i tętniącego życiem centrum Guangzhou na spokojne i pozbawione hałasu obrzeża miasta. Z czasem za szybą autobusu biel budynków zamieniała się w zieleń przydrożnych parków a grupy turystów i chińskich sprzedawców zastępowały lokalni uczniowie czy rodziny z dziećmi. Podróż autobusem z jednego krańca miasta na drugi może być fajną zabawą i chcę zrobić to samo w Shanghaju – wsiąść do jakiegokolwiek autobusu, dojechać do końca trasy i dopiero wtedy zastanowić się jak tu wrócić. 

Po drugie nauczyłam się, że zawsze chcę dążyć do tego, żeby widzieć i odkrywać więcej i więcej. Do wioski Lingnan podchodziłam sceptycznie i spodziewałam się raczej „kolejnego, chińskiego miasteczka”, które raczej już mało mnie zadziwi. Tuż po przekroczeniu bramy wejściowej moje odczucia zaczęły się zmieniać a nogi nie wiedziały w którą stronę mnie pociągnąć! Nagle, opuszczając głośne miasto, znalazłam się w magicznej wiosce, ostoi spokoju.

Architektura w Lingnan jest bardzo spójna. Ciemny kamień, dwupiętrowe kamieniczki, pokryte kolorowymi obrazami, plakatami czy flagami. Przez wioskę przepływa rzeczka a małe mostki nadają miejscu niezwykłego uroku. Z ekscytacją i zaciekawieniem spacerowałam pomiędzy domkami, szukałam tajemnych przejść i wchodziłam do środka otwartych budynków. W środku mogłam oglądać kolorowe dekoracje, lampiony czy chińskie ozdoby. W miasteczku panowała niezwykła cisza i spokój. Odwiedzających było na prawdę mało, ale nawet ci obecni, spacerując szeptali do siebie, aby nie zaburzać harmonii tego miejsca. Ciężko to opisać słowami, ale będąc tam czułam ogromną energię. Lingnan ma w sobie coś niesamowitego. Mimo, że jest stosunkowo małe, z radością kręciłam się w koło, tylko po to, żeby zapamiętać jak najwięcej detali na dłużej. Chciałam przywieźć coś na pamiątkę. Znalazłam piękne dzwoneczki w czerwono – złotym kolorze. Pokryte są chińskimi symboli szczęścia i wewnętrznego bogactwa. Kupując je czułam, że trzymają w sobie energię tego miejsca, której choć kawałek chciałam zabrać ze sobą. Teraz, wystarczy żebym spojrzała na moją pamiątkę z Guangzhou, a momentalnie jestem w stanie przenieść się tam w mojej wyobraźni! Silne wibracje, ład, spokój i harmonia tego miejsca została we mnie na długo. 

Refleksja?

Warto wychodzić poza to, co znane i wygodne. Nawet na przykładzie podróży doświadczyłam na własnej skórze, jak wiele można zyskać dla samego siebie nie idąc tam, gdzie wszyscy i tam, gdzie łatwo i bezpiecznie. Czy to bezludne zielone wyspy Filipin oblane lazurową wodą, czy chińskie góry w których spędziłam zgubiona pół nocy, czy właśnie to chińskie miasteczko przepełnione niezwykłą energią pokazuje mi, że zawsze warto być ciekawym i nie podążać za tłumem a iść wydreptaną przez siebie drogą.

Warto szukać nowych rzeczy, rozwijać nowe idee, stąpać nowymi ścieżkami. Zawsze może czekać na nas tam coś niespodziewanego, coś czego nie znaleźlibyśmy w tłumie ludzi. Dlatego podróżując, zawsze starajcie się odwiedzać też mało znane miejsca, szukać mało popularne atrakcje albo po prostu wsiąść w autobus czy na rower i wyjechać poza miasto. Czasem może okazać się, że więcej życia znajduje się tam, gdzie pozornie tego życia nie ma.  Tak samo, jak każdego dnia. Nie zawsze tam, gdzie tłumy ludzi jest też miejsce dla nas.

Kluczową kwestią jest balans. Powinniśmy znać swoją bezpieczną przystań i czuć się w niej na tyle bezpiecznie, żeby w każdym momencie móc zacząć szukać czegoś nowego, eksperymentować codziennością czy realizować wcześniej mało prawdopodobne marzenia, ale wiedzieć o tym, że do strefy komfortu zawsze można wrócić. Kwestia tylko, czy nie dojdzie do momentu, w którym poza nią będzie nam lepiej niż w niej? 

Chciałabym, abyście poprzez te zdjęcia byli w stanie choć odrobinę poczuć klimat tego oryginalnego miejsca. Macie swoją strefę komfortu czy wolicie żyć poza nią? Z chęcią posłucham Waszych doświadczeń!

Informacje Praktyczne

  • Bilet normalny do Lingnan Impression Park kosztuje 60 RMB a studencki 30 RMB. 
  • Park otwarty jest od 9:00 do 17:00. 
  • Jeśli chodzi o dojazd, to tak jak pisałam wyżej, polecam autobus z racji możliwości obejrzenia ogromnej części miasta za jedyne 2 RMB! Busy jadące prosto do Lingnan Impression Park to 380A lub 380B albo autobus 384 jadący do Lingnan Yinxiang Zongzhan, skąd po 15 minutach spaceru będziecie na miejscu.
  • Jeśli wolicie metro to do celu dojedziecie linią 4. Metro musicie opuścić na przestanku Higher Education Mega Center South Station i wyjść exit’em B. Spacerując wzdłuż Daxuecheng Zhongwu Road, po 800 metrach dojdziecie do parku.

 

IMG_1283

Opublikował/a

optymistyczna studentka psychologii stosowanej i j. chińskiego. marzycielka. wieczna podróżniczka. kochająca fotografię, dobre jedzenie, piękne miasta, wciągające książki, ciekawych ludzi, magiczne chwile. nielubiąca się nudzić, wdzięczna, pozytywnie nastawiona do świata.

4 myśli w temacie “Antyczna wioska w Kantonie | CHINY REFLEKSYJNIE #6

  1. Jak przyjemnie ogląda się tak kolorowe zdjęcia i czyta pełne wdzięczności refleksje, kiedy w Polsce za oknem szaro i mroźno! 😉

    Zgadzam się z Tobą, że powinniśmy wychodzić ze swojej strefy komfortu. Stawiać sobie nowe wyzwania, otwierać się na ludzi, określać cele, żeby uchronić się przed „wegetacją”, w którą w pewnym nasze bezpieczne gniazdko może się przerodzić. Stabilizacja i powtarzalność usypia czujność i sprawia, że więcej rzeczy zaczyna nasz martwić, niż cieszyć. Powinniśmy wychodzić ze swoich ciepłych, bezpiecznych okopów i odważnie realizować marzenia, bo ryzyko opłaca się zawsze- chociażby po to, aby zyskać większą świadomość i doświadczenie! 😉

    Miłego dnia! 😉

    Polubienie

  2. Dziękuję …pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy,ale wlasnie dzis tego potrzebowalam…refleksji dotyczące życia podążania za marzeniami własną drogą…
    Zaglądam do Ciebie od jakiegoś czasu ale dziś trafiłaś z wpisem chyba pode mnie😉😀
    Jestem bardzo wartościowa osoba i cieszę się,że moge podczytywac Twoje wrażenia z podróży i refleksje dotyczące zycia😊
    Dziękuję jeszcze raz i sle serdeczności😊

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ogromnie się w takim razie cieszę, że trafiłaś na tego posta i mogłaś wyciągnąć z niego jakieś wnioski dotyczące siebie! To dla mnie bardzo ważne 🙂 Życzę miłego dnia! Pamiętaj o sobie i własnych odczuciach, planach i emocjach i realizuj siebie tak, jak Ty tego potrzebujesz 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s