2 Dni w Delcie Mekongu | Wietnam

Deltę Mekongu chciałam zobaczyć od dawna. Jako pierwsza przychodziła mi do głowy kiedy myślałam o Wietnamie. Pełna zieleni i pływających na rzece łódek. Zastanawiałam się w jakim stopniu Wietnamczycy podobni są do Chińczyków i czym różnią się od innych narodów Azji. Postanowiłam więc spędzić tydzień w Wietnamie i poszukać odpowiedzi na te pytania. 

KIEDY ZOBACZYĆ DELTĘ MEKONGU?

W tym roku planując wyjazd do Wietnamu, stwierdziłam że skupię się na jego południowej części. Na południu panuje bowiem klimat tropikalny, przez cały rok jest bardzo ciepło. Pora sucha trwa od grudnia do kwietnia, więc luty okazał się idealnym momentem na wycieczkę. Od maja zaczyna się pora deszczowa, kiedy opady są bardzo duże, więc może to nieco utrudnić podróżowanie. 

JAK ZORGANIZOWAĆ WYCIECZKĘ?

Do Delty Mekongu najłatwiej jest się dostać z Sajgonu. Ja zdecydowałam się spędzić w Ho Chi Minh 2 dni, w trakcie których planowałam wybrać odpowiednią ofertę wyjazdów do Mekongu. Biur sprzedających wycieczki jest bardzo dużo. Najłatwiej znaleźć takie w okolicy Backpackers Street, przy której znajduje się też mnóstwo hoteli czy hosteli. Biura oferują przeróżne oferty. Można jechać z grupą, jak i wybrać opcję prywatną.

Do doliny Mekongu polecam jechać na 2 dni. Przejazd w jedną stronę trwa kilka godzin, więc 1-dniowa wycieczka to właściwie pół dnia spędzone w autobusie. Przy wyborze wycieczki 2-dniowej w cenie mamy uwzględniony nocleg, transport, wszelkie opłaty oraz 2 posiłki. Standardowy nocleg to hotel o bardzo dobrym standardzie ze śniadaniem. Chętni mogą wybrać opcję „homestay” i przespać w lokalnych warunkach u wietnamskiej rodziny. Cena 2-dniowej wycieczki to ok. 500.000 VND czyli ok. 75zł. Ceny w Wietnamie naprawdę zaskakują na każdym kroku!

DELTA MEKONGU – DZIEŃ I

O 9 rano z lobby w naszym hotelu odebrał nas przewodnik i wskazał autobus. W Wietnamie, jak i zresztą w całej Azji trzeba być wyrozumiałym jeśli chodzi o punktualność. Jak w biurze powiedzieli, żeby czekać w lobby to znaczy, że trzeba czekać bo na pewno ktoś przyjdzie, nawet jeśli spóźni się 30 minut to i tak przyjdzie : )  Z Sajgonu autobus zabrał nas do My Tho, gdzie oglądaliśmy najbardziej znaną buddyjską świątynie w regionie Vĩnh Tràng Temple. 

Następnie przepłynęliśmy łódką do pięknego parku, pełnego kolorowej zabudowy gdzie zjedliśmy lunch. Koniecznie spróbujcie soku z trzciny cukrowej i kawy po wietnamsku! Sok jest niezwykle słodki i idealny dla łakomczuchów takich jak ja, a kawa robiona na zimno z mlekiem skondensowanym i kostkami lodu smakuje świetnie! Jest bardzo mocna, ale i bardzo słodka!

Po lunchu większą łódką dopłynęliśmy do kolejnego przystanku, gdzie czekała na nas główna atrakcja dnia. W mniejszych łódkach, sterowanych przez lokalnych Wietnamczyków, przemierzaliśmy wąskie odnogi Mekongu. Okalające nas zielone rośliny tworzyły „korytarz”, w którym łódka za łódką przemieszczaliśmy się po rzece. Było pięknie i niezwykle malowniczo, ale niestety krótko. Po 15 minutach musieliśmy już opuścić łódki. Dlatego sugeruję, żebyście zapytali się na początku o trwanie tego przejazdu i ewentualną możliwość wydłużenia go, naprawdę warto!

Powoli dochodził już zmierzch, więc przewodnik zabrał nas do hotelu w Can Tho. Jak na to, że cała wycieczka kosztowała 75 zł. to hotel był naprawdę na wysokim poziomie. Polecam jednak zdecydować się na opcję „homestay”. Można doświadczyć więcej lokalności i zobaczyć prawdziwe życie Wietnamczyków! Wieczór spędziłyśmy spacerując po Can Tho. Centrum miasta pełne jest dobrych restauracji i bezbłednego wietnamskiego street-food’u.

 

MEKONG DELTA – DZIEŃ II

Drugiego dnia pobudka była o 6 rano, gdyż od razu po śniadaniu w hotelu autobus zabrał nas do miejsca, z którego wypłynęliśmy łódkami zobaczyć słynny „floating market”. Podczas gdy nasza łódka płynęła wolnym tempem po rzece, co jakiś czas dołączała się do nas inna łódka, której sprzedawca oferował swoje produkty, owoce, warzywa, napoje. Niestety market nie spełnił moich oczekiwać. Kilka lat temu widziałam floating market w Tajlandii i to było wielkie przeżycie, bo miejscami od nagromadzenia łódek nie było widać wody. Do tego wszystko było piękne i kolorowe. Owoce i przyprawy wydzielały niesamowite zapachy a sprzedawcy ubrani byli w typowe tajskie stroje. Na Mekongu jednak floating market jest dużo „biedniejszy” i nie tak atrakcyjny. 

Jednak kolejnym przystankiem na trasie tego dnia była manufaktura makaronu ryżowego oraz produktów kokosowych. Mogłyśmy obserwować, jak w błyskawicznie szybkim tempie kobiety pakowały kokosowe cukierki w papierki a później kupić wybrane przez siebie smaki. Obok na słońcu suszyły się białe i różowe placki, które po przejściu przez maszynkę stawały się gotowym do zapakowania makaronem ryżowym! Byłyśmy też w sadzie owocowym. Nieco innym niż nasze polskie, bo pełnym drzew mango, papaya’i, jack fruit czy duriana. Po przejściu przez sad, zjadłyśmy przepyszne świeżo ścięte z drzew owoce, ile bym dała żeby mieć taki sad blisko domu haha! Później czekał nas 4 godzinny powrót do Sajgonu, do którego dotarłyśmy ok. 18:00.

 

WRAŻENIA? WSKAZÓWKI?

Szczerze mówiąc, myślałam że Delta Mekongu zrobi na mnie większe wrażenie. Jednak ciekawie było oglądać życie lokalnej społeczności oraz atmosferę tam panującą. W porównaniu do Chińczyków, Wietnamczycy są na pewno spokojniejsi i grzeczniejsi. Nie mają jednak tej otwartości, którą udało mi się dostrzec na każdym kroku na Filipinach. 

Jeśli miałabym coś doradzić, to warto by było się zastanowić nad prywatną wycieczką w te rejony, która będzie droższa ale napewno spokojniejsza i przystosowana do własnych potrzeb. Nie zapomnijcie też o okryciu głowy i czymś na ramiona, słońce daje się we znaki! Aaa i radzę na spokojnie zapoznać się z wietnamską walutą przed wydawaniem. Zera na banknotach dwoją się i troją, więc czasem nie jest łatwo obliczyć czy zapłaciliśmy wystarczająco albo czy wydano nam odpowiednią ilość reszty.

Milion VND to ok. 150 zł. Wszystkie ceny w Wietnamie są więc podane w dziesiątkach tysięcy. Za lunch czy kolację płaciłyśmy ok. 50.0000-100.000 VND (8-15zł.) a za sok ze świeżych owoców 20.000 VND (3zł). Podróżuje się więc naprawdę tanio. Mimo, że prosto z rajskich Filipin trafiłam do głośnego i trochę chaotycznego Wietnamu, polecam wybrać się w region Mekongu. Jednak chyba najciekawszym miejscem na podziwianie południa kraju jest… samolot. Mekong wygląda jak zaplątana niekończąca się wstążka a do tego migocze i odbija padające na wodę słońce!

Dajcie znać czy planujecie się wybrać w te rejony! A może juz mieliście okazję? Z zaciekawieniem czekam na Wasze opinie! 

Angelika

Opublikował/a

optymistyczna studentka psychologii stosowanej i j. chińskiego. marzycielka. wieczna podróżniczka. kochająca fotografię, dobre jedzenie, piękne miasta, wciągające książki, ciekawych ludzi, magiczne chwile. nielubiąca się nudzić, wdzięczna, pozytywnie nastawiona do świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s